środa, 25 stycznia 2012

Będą skarpetki!


Zaopatrzyłam się dziś w wełnę. W pierwszej połowie marca jedziemy na narty, wiec czas zabrać się za skarpetki. Dużo skarpetek :)


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zorza polarna


...czyli po tutejszemu nordlys- światło północy.

(niestety zdjęcie nie moje tylko "sieciowe")
http://foto.no/cgi-bin/articles/articleView.cgi?articleId=36057

Wczoraj pojawiła się chyba najjaśniejsza i najładniejsza zorza jaka do tej pory widziałam. Ślicznie falujące zielone smugi świetlne w ciemności.

Moje zdjęcia z jesieni 2011:




Tu można poczytać, po norwesku oczywiście:
http://www.aftenposten.no/nyheter/Nordlys-lyste-opp-nattehimmelen-6747020.html#.Tx0wP2OP0Q8

Nordlys nazywa się też jeden ze statków wycieczkowych, pływających wzdłuż wybrzeża Norwegii, Hurtigruten. O Hurtigruten kiedy indziej.


I na onecie pisza, ale bylam pierwsza ;)
http://przewodnik.onet.pl/foto/norwegia-zorza-polarna,5008941,11219873,foto-male.html

niedziela, 22 stycznia 2012

Solfest...


... czyli powitanie słońca.


To coś o czym, przed przeprowadzką do Norwegii, nie wiedziałam, ze istnieje. Nie przyszło mi wcześniej do głowy cieszyć się z powrotu słońca, bo w Polsce słonce nigdzie nie znika. Ale teraz, po ponad miesiącu go nieoglądania, widok słońca cieszy wyjątkowo. W przedszkolu dzieci robią różnego rodzaju słoneczne ozdoby, przygotowuje się lysboller (coś na kształt pączka z budyniem).



Tak wiec kilka dni temu wróciło do nas slonce.
Nesna leży poniżej kola podbiegunowego, także nocy polarnej tu w zasadzie nie ma, ale najkrótsze dni maja ok 4 godziny.


Korzystając ze słonecznego dnia zrobiliśmy sobie mała wycieczke.





Ut på tur, aldri sur!
Czyli przewodnie hasło życia przedszkolnego (a sadze, ze i szkolnego) w Norwegii. W wolnym tłumaczeniu znaczy, ze wycieczki zawsze poprawiają nastrój i samopoczucie :)




PS. Kiedyś będzie jeszcze o zorzach bo takiej jak dziś jeszcze nigdy nie widziałam, a bylam niestety bez aparatu...

czwartek, 19 stycznia 2012

Ostatnie pierwsze kroki!


Dwa dni temu mój najmłodszy synek, Kubełko poszedł. Stal i chwyciło go takie pożądanie skierowane ku mojemu telefonowi, ze zrobił w jego kierunku dwa kroki zupełnie sam. Szybko rosną te nasze dzieci!

niedziela, 15 stycznia 2012

Rękawiczki

Tej zimy opanowałam sztukę dziergania rękawiczek. Oto kilka dzieł:


Tradycyjne norweskie rękawiczki zimowe (votter), niektóre umilone i ocieplone moherowym „wkładem”. Drops Karisma, Drops Kid Silk. Wzory z DROPSa www.garnstudio.com, a pomysł na moherkową podszewkę z bloga Merete.

http://meretesmonstermonster.blogspot.com/2011/05/lilla-hemmelighet.html



I mini rękawiczki przedszkolne z resztek po sweterkach (Drops Nepal). Tym razem na sznurkach, żeby może dotrwały do końca zimy.


sobota, 14 stycznia 2012

Sześcioro

Jest nas sześcioro. Jak to się stało? Poszło dość szybko. Najpierw było nas dwoje. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, ze czegoś, a w zasadzie kogoś brakuje. Czasy były zupełnie inne, okoliczności tez. Mieszkaliśmy w Gdańsku, mała przybudówka, taka kawalerka. Ostatni rok studiów. Ostatnie egzaminy, dyplom, a w nagrodę... Miko! Imię mu obiecaliśmy 6 grudnia, o ile okaże się chłopcem. A ze na to się właśnie zdecydował to nie mieliśmy moralnego prawa obiecanego imienia odbierać. Teraz ma 5,5 roku, jesienią idzie do szkoły, a my wciąż trwamy w szoku kiedy te lata minęły...??


Półtora roku później, już w Norwegii, doszliśmy do wniosku, ze Miko nie może być taki samiuśki. Uznaliśmy, ze fajniej będzie z bratem lub siostra, ale lepiej z bratem. I tak, w listopadzie urodził się Antonek. Teraz ma 3 lata i jest niebywale charakterny ;)


No i kiedy to już mieliśmy dwóch chłopców uznaliśmy, ze dysproporcja na moja niekorzyść jest zbyt duża i chłopcom przyda się siostra. Zamówiliśmy Marysie, albo Hanie, ale przewrotność losu postanowiła obdarować nas jeszcze dwoma chłopcami. No i od marca nie ma już zupełnie co mówić o proporcjach czy równowadze, jest 5:1. Jak się okazuje na moja korzyść bo wszyscy stoją za mną murem :D

Jasio i Kubełek (w zasadzie to Jasper i Jakob, nie było łatwo znaleźć kolejne imiona dla chłopczyków ;)


Jest fajnie :) Czterech chłopców w 4,5 roku. Uważam, ze odwaliłam kawal dobrej roboty :D


środa, 11 stycznia 2012

Wełna



Nawiązując do jednego z poprzednich punktów: zimą ważna jest WEŁNA!

Oczywiście gore-tex, skóra, bawełna, polar maja tez swoje miejsce, ale wełna przede wszystkim.

Niestety koszt wełnianych ubranek w Norwegii jest powalający. Nie byłoby to jeszcze samo w sobie największym problemem, najgorzej jak się wyciągnie ulubionego wełniaka z obcej pralki i ma dziurę na dziurze. Właśnie w takim momencie, jakieś dwa lata temu, postanowiłam, ze czas wrócić do tradycji, która ostatnio przezywa chyba swój renesans, i nauczyć się robić na drutach.



Wełniane rękawiczki i skarpetki (zresztą, szczerze mówiąc, wszystkie, a nie tylko wełniane) maja cudowna właściwość gubienia pary. O ileż prościej jest dorobić druga z resztek wełny, niż kupować kolejna parę!


Wełna grzeje najlepiej, a jednocześnie oddycha. Nadaje się na każda część dziecięcej garderoby, swetry, spodnie, czapki, rękawice, skarpety. A także na bieliznę. Szeroko dostępne są wełniane rajtuzy, body, podkoszulki. Są połączenia wełny z jedwabiem, które są idealnie mięciutkie i niedrapiące.

www.nostebarn.no


Tak więc wełna rządzi zimą!


PS. Bardzo praktyczne i popularne w tutejszych przedszkolach jest oznaczanie odzieży naszywanymi lub naprasowywanymi imionami, tzw navnelapper.



wtorek, 10 stycznia 2012

Co jest fajnego w zimie?


Tak więc przyjeżdżając do Norwegii trzeba nauczyć się lubić zimę. Nie miałam z tym większych problemów gdyż jestem z natury zimolubna. Dzieciom tym bardziej absolutnie nie przeszkadza, ze trzeba zakładać trzy warstwy ciuchów, zęby nie marznąć.

Czyli za co lubimy zimę?


  • Za narty i sanki


  • Za to, ze można jeść śnieg (tak, tak, w północnej Norwegii jak najbardziej można!!)


  • Za to, ze można palić w kominku


  • Za kolorowe światełka w długie noce


  • Za Boże Narodzenie



  • Za długie wieczory z drutami, żeby dzieci nie marzły w te krótkie dnie, które niemal w całości spędzają na dworze!

  • Za zimowe krajobrazy





Małe szkolenie jak ubierać dzieci na dwór, żeby i one zimę lubiły, przy najbliższej okazji :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Początek

Myślałam, zastanawiałam się, wahałam, zasięgałam języka i słuchałam porad. I wciąż słucham. I wyszło mi, ze generalnie moge przynajmniej spróbować pisać bloga. Blog? Czy to się odmienia? Czy to po polsku?

No to jeśli tak to jedziemy!