sobota, 25 sierpnia 2012

Filcowanie

Z racji tego, ze jestem teraz w trakcie dziergania wiekszego projektu, to na wycieczke nie bralam go ze soba. Kupilam za to pare motkow wełny do filcowania i postanowiłam spróbować swoich sil. I tak powstała moja pierwsza para filcowanych rękawiczek! Wyszło fajnie, tylko muszę zredukować liczbę oczek następnym razem bo trochę szerokie! W zasadzie męski rozmiar, ale z powodu różowych pasków Czyżyk nosić nie chce...


Tu jedna sfilcowana, druga dopiero przed praniem:



I gotowe:


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Pierwszy dzień w szkole.

Coś się skończyło. A dokładniej wakacje dla naszego najstarszego chłopczyka. Od dziś jest oficjalnie uczniem.
Miko ma fajnie, w jego klasie jest zaledwie 12-ro dzieci.







Zobaczymy jak to będzie...

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Sześciolatek

Nasz najstarszy synek skończył wczoraj 6 lat! Za dwa tygodnie rusza do szkoły.
Jednak dziś było przyjecie ogrodowe dla kolegów. Na szczęście udało się je urządzić w ogrodzie, pogoda dopisała!
Wykorzystując pomysł Marty (tej od zdjęć z Prosperowa!) zrobiłam chłopakom piniate dinozaura, która była absolutnym hitem! Trochę tylko tak jakoś szkoda 3 dni robić coś co zostaje zepsute w 3 minuty... ;)




Chlopcy wszyscy razem chodza do przedszkola i za dwa tygodnie pojda do tej samej pierwszej klasy, takze zabawa byla przednia!




                             
Tort oczywiście tez musiał być z dinozaurami. I to nie byle jakimi! Moje dwa pierwsze projekty nie zostały zaakceptowane przez sześciolatka, dopiero tory z triceratopsem, stegozaurem i diplodokiem "mógł być" ;)

                    


sobota, 4 sierpnia 2012

Resztki po mariusie

Pani w sklepie mi radziła Mika Mariusgenser zrobić w rozmiarze na 8 lat.
Jednak szczęśliwie nie posłuchałam, bo ten na 6 i tak wyszedł spory.
Tak czy owak została wełna na pewną niesfotografowaną parę rękawiczek i podkolanówki dla Antosia, które niniejszym prezentuję:




piątek, 3 sierpnia 2012

Chicken fajitas

Tak mnie jakoś naszło na kuchnie meksykańską. Jakis czas temu robiłam enchilladas, a teraz postanowiłam sprobowac chicken fajitas. Sama nazwa już przecież dobrze brzmi! Trochę się naszukałam składników, ale warto było. Wyszło pysznie! Dość oryginalnie, ostro, ale nie za bardzo! Na pewno będzie powtórka! Choć jak marynowałam mięso w soku z limonki z cukrem pudrem, cynamonem, oregano i pieprzem kajeńskim to byłam trochę sceptyczna. Zupełnie niepotrzebnie!
Przepis znaleziony przypadkiem w googlach: o tutaj!