wtorek, 30 lipca 2013

Bella Italia!

Nie ma nic wspanialszego niż czwórka dzieci! No, chyba, ze tygodniowy wyjazd BEZ nich do Włoch! Plan jest taki: dzieci zostają z tata, a mama leci z przyjaciółkami do Mediolanu, tam pożyczają kabriolet, jada mniej-wiecej ustalona trasa przez Włochy.
Wyjazd bajka! Totalna swoboda, świetne towarzystwo, aż za idealna pogoda! Polecam każdemu!

Najpierw Mediolan, nie było planów jakiegoś bardziej szczegółowego zwiedzania, bądź co bądź to był dla nas głownie port lotniczy. Szybki przemarsz przez miasto, odbieramy auto. Ale co za auto! Bylo postanowione, ze jeśli ma być road trip på Włoszech to musi być kabriolet. I byl! Nowiutki Peugeot 308 cc. 



No i w drogę do Wenecji. To plan Stine. Dla niej miała być Wenecja, dla mnie Toskania, a dla Therese plaza.



Drogi świetne, myknęłyśmy autostrada do Wenecji w parę godzin. Samochód został na parkingu, a my droga przez mękę, w potwornej temperaturze i wilgotności powietrza, na piechotę, autobusem wodnym, a potem znów na piechotę, dotarłyśmy do hotelu. Obowiązkowa "przejażdżka" gondola, spacer po centrum. Wenecja robi wrażenie. Myślę jednak, ze zdecydowanie korzystniej ja zwiedzać we wrześniu czy październiku bez tropików, i, być może, tłumów turystów.






Kolejny dzień- San Marino. Chodziło głównie o to, żeby tam BYĆ. No bo to w końcu kraj! I było to chyba największe zaskoczenie podróży. Samo San Marino miasto-stolica było uroczym miasteczkiem, na szczycie wzgórza, średniowieczna zabudowa, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warto!



Później dalej: Florencja, 


Piza,


Volterra (tak, trzeba bylo zobaczyc gdzie sie kryja Volturi!),




San Gimignano, zwane średniowiecznym Manhattanem




I sama toskańska wieś, ze swoimi smakami







W międzyczasie postoje na plaży. Zyc nie umierać!
Polecam każdemu! Juz w trakcie drogi powrotnej padła propozycja, żeby powtórzyć wyjazd w przyszłym roku, tym razem kierując się do południowej Francji. Pożyjemy, zobaczymy!

1 komentarz: