wtorek, 28 maja 2013

Którędy biegam

Mam ostatnio swoja stałą trasę, która mi pasuje dystansowo. Oczywiście w planach jest jej poszerzanie, a raczej wydłużanie, ale póki co jest dobrze.
Także zapraszam na przebieżkę!


















Jak dobrze odpocząć. Zasłużenie!


niedziela, 26 maja 2013

Nowe welniaki

dla Jasia i Kuby nareszcie gotowe! Zeszło mi się trochę bo kilka razy po drodze miałam już dość. W końcu robić to samo dwa razy?! No i rozmiar na 3-laka to tez już nie dzierganie na noworodka.
Tak czy owak oba są już gotowe i powinny wystarczyć na cala przyszłą zimę!
Wzór z jednego ze starszych zeszytów Sandnesgarn , który mi pożyczyła mila pani ze sklepu z wełną.







A to już kolejna robótka! Tym razem dla mnie samej!



Ps. Znów biegam! Trochę mnie korci obranie za cel półmaratonu Świętych Mikołajów w Toruniu 1 grudnia!

poniedziałek, 20 maja 2013

17 maja

Kolejny 17 maja za nami. Pogoda dopisała jak rzadko! Także norweskie święto narodowe było wyjątkowo przyjemne:

Miko i Antos przed wyjściem na świętowanie


1. klasa, szyld


Antos w dywizji przedszkolnej


 Pochód dociera do kościoła


I na koniec słodkości


Wszyscy dekorowali swoje pojazy


sobota, 11 maja 2013

Kśonszka

Moje 6,5-letnie dziecko, chodzące do pierwszej klasy norweskiej szkoły podstawowej, pewnego niedzielnego przedpołudnia napisało "kśonszke". Rzecz o tyle ciekawa, ze nikt go nigdy nie uczył jeszcze pisać po polsku, ale napisał "ze słuchu". Po polsku norweska pisownia.
Trochę ciężko sie czyta, bo Miko nie odziela "spacjami" slow, ale akcja wartka, i te ilustracje!
Milej lektury!









Pierwsza klasa szkoly podstawowej w Nesnie:


sobota, 4 maja 2013

Sport to zdrowie?

No nie wiem...
Jesienią powiedziałam sobie, ze będę biegać.  No, ale tak na zimę...? Eeee, bez sensu.
Tak wiec miałam przynajmniej czas, żeby się psychicznie przygotować. Kopiłam adidasy, ale takie zwykle, tanie, bo co jak jednak się nie przekonam? Naczytałam się blogów, portali dla biegaczy, artykułów. Zaczęłam zazdrościć tym, co biegają. Wykupiłam sobie abonament w spotify, bo wszędzie piszą, ze ulubiona muzyka jest kluczowa. I nareszcie w kwietniu pobiegłam.  Tak rozgrzewkowo, dookoła domu, ale dzień później dalej, trzeciego dnia jeszcze dalej.
Potem zainwestowałam w garmina, zrobiłam plan na bieganie na najbliższe tygodnie i zaczęłam myśleć o półmaratonie (a może maratonie??) w przyszłe lato. Zaczęło mi się podobać. Oczywiście sapałam jak lokomotywa, lal się pot, ale biegłam.
Az pewnego dnia, 10 dni temu, podczas biegania zaczęło mnie bolec kolano, tak ze nie dobiegłam do końca. Następnego dnia kuśtykałam. No jak to, teraz? Kontuzja? Ja? Mowi sie, ze biegacz albo właśnie wyleczył kontuzje, albo leczy, albo zaraz będzie leczył. No, ale jaaaa??? A już było fajnie.
Z dnia na dzień jest trochę lepiej,  ale pobiec mi się jeszcze nie udało.  Stawiam na zapalenie przyczepów mięśni w gęsiej stopce. Połykam, smaruje, ostrzykuje. No i czekam...
Sport to zdrowie?
Nie jestem pewna. Ale na pewno jest uzależniający!